Sernik na zimno

Całkiem ciężka noc za mną, bowiem miałem koszmary, że moje dni dobiegają końca. Na szczęście to był tylko sen, prawdopodobnie zbyt bardzo wczułem się w świeżo oglądany przeze mnie film. Po przebudzeniu wyskoczyłem z łoża robiąc kilkanaście pompek i dobrze rozciągając się pełny optymizmu ruszyłem do kuchni przygotować sobie pożywne śniadanie. Po nim ruszyłem na orlik trochę pokopać, gdyż Energia od samego początku dnia mnie rozpierała. Po drodze spotkałem kolegę z klubu motywującego mnie, jako że rozgrywaliśmy mecz z liderem w dodatku nie na swoim podwórku. Z powodu mojej wspaniałej odmiany w ostatnim meczu zdobyłem szansę gry w wyjściowym składzie, co miało ulec zmianie poprzez złą dyspozycję w pierwszej połowie. Niestety nie udało mi się strzelić bramki, natomiast asystowałem przy niej natomiast nasz zespół przegrał jednym golem. No cóż, nie zawsze się wygrywa. Mimo wszystko trenerzy podziękowali nam za walkę co oczywiście dawało motywację dla dalszych rozgrywek. Wróciłem do domu i wyruszyłem na randke z Sandrą na dobre zwieńczenie dnia.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz